Wstałem dziś rano strasznie zaspany, ponieważ w nocy byłem mężczyzną
Wstałem dziś rano strasznie zaspany, ponieważ w nocy byłem mężczyzną. Wieczorem oglądałem długo serwisy informacyjne. Prawdę mówiąc informacji słuchałem tylko kilka minut, bo reszta z całej godziny, jaką poświeciłem na słuchanie pisków z zepsutego telewizora, wypełniona była poszukiwaniem stacji „polsat news”. Mam w domu trzy telewizory. Dwa z nich mają ten kanał, a trzeci, mimo że niczym się od nich nie różni, nie ma go i nie da się go w żaden sposób dodać. Ten fakt cholernie mnie rozzłościł. Była już dziesiąta, więc w niebieskiej stacji dwóch nudnych facetów siedziało na stołkach w wirtualnym studiu i szydziło z rzeczywistości, którą wcześniej oboje wykreowali, a w „superstacji” rozpoczęło się pasmo, w którym stara kobieta siedzi i narzeka. Z dwojga złego wolę tamtych facetów, bo przynajmniej nie spływa z nich tak agresywnie skóra i nie mają piskliwych głosików.
Szukałem tego polsatu i prawie się spociłem z nerwów, gdyby nie fakt, iż mam nieszczelne okna, więc w moim pokoju nie da się spocić, nawet bardzo tego chcąc. Spojrzałem na zegarek i zorientowałem się, że jest jedenasta, a ja spałem ostatniej nocy około czterech godzin ze względu na duszący katar (prawdziwi mężczyźni nie aplikują sobie żadnych sprejów na zatoki, bo wymaga to penetracji nosa), więc nadszedł czas na spanie. Wyłączyłem przeraźliwie skrzypiący telewizor marki „telestar”, poprawiłem starą, śmierdzącą, płaską, jak sprany ręcznik poduszkę, pomyślałem, że czas skończyć myśleć i chciałem zasnąć. Oczywiście w tym momencie odechciało mi się spać.
Leżałem niespokojny, niczym podniecony członek, w swym zielonym łóżku zrobionym na zamówienie gdzieś w Lubelskim, spoglądałem na mrugającą diodę monitora stojącego na biurku i obmyślałem, jak by ją wyłączyć bez wstawania. Byłem pewien, że to właśnie ten pulsujący, niebieski punkt odpowiada za moją bezsenność. Wiedziałem także, że jeżeli teraz wstanę, to już nigdy nie zasnę, bo kiedy się zbliżę do ekranu, ujrzę za oknem trzy wielkie i świecące, jak nasienie w ultrafiolecie biurowce, których widok każdego ranka przypomina mi o szkole i o tym, że trzeba wstawać szybko, bo pica z auchana wymaga siedmiu minut obróbki termicznej.
Kręciłem się, wciągałem gluty i pokasływałem do drugiej. Czułem wtedy koniec męczarni. Byłem tak bardzo martwy, że niemalże czułem rozkładanie się mojej sfery sacrum. Dusza wyłączała się, narządy zwalniały i tak dalej, nawet katar ustąpił z jednego otworu nosowego umożliwiając w miarę swobodne oddychanie. Kiedy odwracałem się w stronę portretu Lady Gagi zdobiącego wschodnią ścianę mojego pokoju poczułem nieprzyjemne kłucie w dole brzucha. W tym pięknym momencie dopadły mnie potrzeby fizjologiczne. Ja jednak mam swój honor i nie będę słuchał rozkazów swego wnętrza o drugiej w nocy! Zamiast odwiedzić komunistyczną szachownicę zdobiącą podłogę toalety zająłem się rozmyślaniem nad pojemnością pęcherza. W tym momencie prowadziłem legalny hazard, tak zwaną „grę losową”. Moje łóżko przemieniło się z zimnego kawałka materaca w ekskluzywny „salon gier LAS VEGAS KAWIARNIA HOT SPOT 24/h”. Prawie poczułem woń kawy za trzy złote i zapach spalonych prostownicą włosów, który często towarzyszy personelowi żeńskiemu w tych lokalach dla wybrańców. Grałem w jednorękiego bandytę ze swoim penisem… chociaż nie, to źle zabrzmiało. Powiedzmy raczej, że był to rodzaj starcia z automatem losującym cytrynki. Stara cyganka siedząca w rogu sali powiedziała, że muszę jednak wstać z posłania, bo nie wytrzymam do szóstej. No tak, wtedy to były jeszcze cztery godziny.
Resztę nocy wspominam przyjemnie. Miałem chyba sen erotyczny. Były to jednak marzenia nieco ospałego, polskiego samca, który przed stosunkiem zajęty był jedzeniem sznycli, więc zanim od mięsa mielonego przeszedłem do stosunków damsko-męskich zadzwonił budzik. Jeszcze wczoraj mógłbym go zignorować z racji dręczącej mnie infekcji, ale dziś byłem już absolutnie zdrowy. Oczywiście mój stan zdrowia w ogóle się nie zmienił, ale rodzina uznała, że już mi wystarczy dochodzenia do zdrowia w domu. W modernistycznym budynku X LO znacznie lepiej wychodzi się z grypy.
Wrzuciłem szybko picę do piekarnika, wyjąłem z szafy względnie czystą podkoszulkę i skarpety sportowe marki skarpetpol, a następnie udałem się do toalety. Przez ten przeklęty sen erotyczny z mielonymi w roli głównej miałem problemy ze swobodnym oddawaniem moczu. Osikałem soczyście prawą nogawkę piżamy marki auchan, oraz wirówkę. Nie żal mi było wytworu niemieckiej technologii z czasów NRD, ale piżamka była stosunkowo nowa, a ja osikanych dwa razy nie zakładam.
Rozumiem, dlaczego kobiety żądne są miłości. W ich wykonaniu nie ma ona złych skutków. To zrozumiałe, że ciągle fantazjują, bo mogą to robić bezkarnie. Nas, Prawdziwych Mężczyzn nocne i nie tylko, fantazje zmuszają na przykład do kupna nowej piżamki, dlatego prawdziwy mężczyzna nie fantazjuje, a seks uprawia tyle razy w życiu, ile ma dzieci. Zastanawiam się tylko, dlaczego taką reakcję wywołały u mnie sznycle, skoro wcale nie jest to towar deficytowy i nie ma do czego wzdychać…
Dodaj do ulubionych:
Ten wpis został dodany 13 Styczeń 2011 o 19:14 i widnieje w Nudne życie jest nudne tagi dziwki, jaaaaapierdooooleeeee, japierodle ale beka, Lady Gaga, moczenie nocne, mokro, na cyce, na ryj, na ryja, na ścianie, nie słucham penisa, o mam ryma sex nastki opowiastki, oddałem kał, opowiadania erotyczne, piżama, piżama auchan, rano wzwód, rumunki bardzo nago, sex nastki, sny erotyczne, super-vip-college-melanż, ty kurwa Mati widzisz to?, w tył zwrot, zpuściłem się. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback ze swojej strony.
26 Luty 2011 @ 21:01
Sznycle zawsze działają na moje sfery erogenne!
Jak zawsze w twoich pokręconych wpisach jest dużo rozrywki i dobrej lektury :P.